W marcu tego roku wszystko stanęło na głowie i nic nie jest już takie samo jak wcześniej. Dotknęło to również świętowania wigilii Bożego Narodzenia u nas w pracy, która zawsze była wyjątkowym spotkaniem na uroczystej kolacji. Zbieraliśmy się wszyscy bez wyjątku i mogliśmy rozmawiać bez końca. Największym problemem był zazwyczaj termin spotkania, ponieważ piątki najczęściej były już zarezerwowane i pozostawały nam czwartki. Przez co, jak można się domyślić, w piątek przychodziło do biura o wiele mniej osób, a Ci którzy przychodzili, nie wiedzieć czemu nie mogli skupić się w pełni na wykonywanych obowiązkach i dało się słyszeć szepty – „hej, ma ktoś tabletkę na ból głowy”? 🙂

W tym roku problemu z piątkiem nie mieliśmy, bo nasza wigilia odbyła się online, chociaż nie wiemy czy niektórzy następnego dnia nie szukali tabletek po domowych szafkach 🙂 Organizacja takiego wydarzenia była jednak dużo bardziej czasochłonna, gdyż w grę wchodziło sporo logistyki i mieliśmy obawy, że coś pójdzie nie tak. Zbieranie adresów, wybór menu, wybór atrakcji, pakowanie prawie pięćdziesięciu paczek – wszystko to niosło ze sobą pewne zagrożenia. Oczywiście nie obyło się bez jednego potknięcia, ale na szczęście nie było ono zbyt spektakularne.

A więc jak wyglądała nasza wigilia online? Już od 9 rano do domów naszych pracowników zaczęły dojeżdżać paczki prezentowe oraz zestaw obiadowy. W paczkach nie zabrakło świątecznego klimatu oraz zapachu, który z pewnością rozniósł się po mieszkaniach, a obiady były w dwóch opcjach: tradycyjnej oraz wege. Przyznam, że pozytywnie zaskoczyła mnie ilość wybranej przez naszych pracowników dań w opcji wegańskiej 🙂 O godzinie 16 wszyscy zasiedliśmy przed laptopami, aby zjeść wspólnie posiłek i obejrzeć przegląd naszych osiągnięć z całego roku.

Po zjedzeniu i wspólnej rozmowie każdy z nas udał się zrealizować wybraną przez siebie atrakcję. Dla niektórych był to wine tasting z sommelierem (wino zostało dowiezione wcześniej w paczkach), dla innych sesja tarota z wróżką, a dla reszty kalambury. Dla większości z nas były to zupełnie nowe doświadczenia, których na pewno na długo nie zapomnimy!

Po oficjalnej części rozpoczęła się część nieoficjalna, równie integrująca 🙂 I chociaż byliśmy daleko od siebie, wspólne spotkanie sprawiło, że poczuliśmy się jakbyśmy znów byli razem na miejscu. I chociaż wiemy, że wigilia online się udała, mamy nadzieję, że za rok wrócimy do jej tradycyjnej wersji.

Dodaj komentarz